TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt PL | EN
Rozgrywki ligowe Oferta Liga Galeria Sponsorzy Kontakt

HIT DNIA! 28.11.2016 - 1.12.2016

29.11.2016 14.04

28.11.2016  PONIEDZIAŁEK

 

Dentsu Aegis Network  2:2  Polskie Radio

 

W dzisiejszym Hicie Dnia bardzo ciekawe spotkanie prosto z Ligi Mediów. Zarówno Dentsu jak i Polskie Radio są w czołówce tabeli. Co prawda będzie bardzo ciężko dogonić liderujący MOBIEM, ale samo miejsce na podium już i tak będzie dużym sukcesem.

 

Mecz rozpoczęli zawodnicy Polskiego Radia. Pierwszego gola mieliśmy okazję oglądać bardzo szybko, bo już w pierwszej minucie. Indywidualną akcję wykończył Rafał Klara. W 6 minucie do rzutu wolnego podchodzi zawodnik Dentsu Artur Malinowski, ale mimo że oddał bardzo mocny strzał, to jednak trafił on prosto w ręce bramkarza. Kolejna groźna sytuacja to soczysty strzał Piotra Wołowicza z Polskiego Radia, ale piłka trafiła tylko w słupek. Nie minęły dwie minut, a w identycznej sytuacji znalazł się aktywny w tym meczu Malinowski. Jego strzał również zatrzymał się na słupku. W 16 minucie ładne rozegranie z rzutu rożnego Antka Mazurkiewicza do Karola Sarneckiego, ale ponownie mieliśmy…słupek. Pod koniec pierwszej połowy bardzo precyzyjne dośrodkowanie Rafała Bieleckiego na głowę kapitana Marcina Zdrojewskiego, jednak wykończenie okazało się minimalnie niecelne. Po pierwszej połowie mogliśmy mieć dużo wyższy wynik, jednak słupki czuwały nad bramkarzami.

 

Druga część gry zaczyna się od niebezpiecznego zagrania bramkarza gości Pawła Markowskiego. Zawodnik ten został ukarany 2-minutową karą. Na pochwałę zasłużył za to bramkarz Dentsu, który niejednokrotnie uchronił swój zespół przed stratą bramki. Ta sztuka udała się dopiero  w 30 minucie , gdzie po dobrze wykonanym rzucie rożnym przez Sarneckiego, bramkarza pokonał Piotr Wołowicz. Gra się mocno zaostrzyła, mieliśmy dużo fauli z obu stron. Na 2 minuty przed końcem Polskie Radio wychodzi na prowadzenie po golu Rafała Bieleckiego. To jednak nie był koniec emocji w tym meczu. Rzutem na taśmę Dentsu wydarło punkt po bramce Michała Kulpińskiego.

 

 

To był bardzo wyrównany mecz z dużą dawką emocji. Mecz rozstrzygnął się w ostatnich minutach meczu. Polskie Radio straciło wczoraj szansę na wyprzedzenie swoich rywali w tabeli, ale  tracą do nich nadal tylko punkt, a w zanadrzu jest jeszcze jeden zaległy mecz do rozegrania. 

 

29.11.2016 

 

BT Poland  1:4  Euro-Trans Ząbki

 

Jeśli BT Poland chcieli myśleć o Mistrzostwie musieli ten mecz wygrać, jeśli zaś Euro-Trans celują w podium, to wczorajsze spotkanie było jedną z ostatnich okazji by się do tego celu przybliżyć.

 

Pierwsze minuty gry to koncentracja i rozgrywanie piłki w środku pola. Realne zagrożenie nastąpiło dopiero w momencie, kiedy Euro-Trans wykonywali rzut wolny w okolicach pola karnego. Rozegranie jednak było nieskuteczne i na tablicy nadal utrzymywał się wynik 0:0. Gra się robiła co raz bardziej ostra i nerwowa, brakowało za to dokładności i precyzji. Po kilku minutach bezradności pod bramką wynik udało się otworzyć zawodnikom BT Poland. Strzelał Rafał Kawka, a podawał mu jego imiennik – Rafał Puchała. Bramka mocno przypadkowa, ale liczy się to co w siatce. Najwięcej zagrożenia płynęło ze strzałów z dystansu oraz rykoszetów. Euro-Transowi udało się zdobyć klasyczną bramkę do szatni. Z rzutu rożnego idealne dośrodkowanie ze strony Marcina Grody na dalszy słupek na bramkę zamienił Marcin Szepietowski.

 

Druga połowa podobnie jak pierwsza rozpoczęła się bez specjalnych fajerwerków. Przy piłce częściej się utrzymywali piłkarze z Ząbek. Ponownie oglądaliśmy dużo strzałów z dystansu i po jednym z takich strzałów w wykonaniu Marcina Gawrysiaka Euro-Trans wyszli na prowadzenie. Kolejna składna akcja zakończyła się podwyższeniem prowadzenia. Tym razem autorem bramki został Piotr Odrakiewicz. Ten wynik oddawał przebieg meczu. Pod koniec meczu bramkarz gości Krzysztof Skraiński uratował swój zespół przed stratą bramki, co na pewno jeszcze bardziej podcięło skrzydła BT Poland. Efektem tego była czerwona kartka dla ich bramkarza po brzydkim faulu przed polem karnym. W końcówce kapitan gości Gawrysiak podwyższył prowadzenie na 4:1 i jasnym się stało, że to Euro-Trans będą się cieszyli z trzech punktów.

 

 

To bardzo ważne zwycięstwo w wykonaniu drużyny z Ząbek, chociaż i tak będzie im ciężko wskoczyć na trzecie miejsce tabeli. Mają rozegrane o dwa mecze więcej od trzeciego w tej chwili Nike’a i tracą do nich 2 punkty. Z kolei BT Poland ta porażka mocno skomplikowała życie i chyba będą musieli się bić maksymalnie o drugie miejsce.

 

 

30.11.2016

LSS  2:14  adidas Poland

 

To był pierwszy z dwóch meczów pomiędzy tymi drużynami w I lidze po podziale. Każda strata punktów może przekreślić szanse na końcowy sukces. Wczoraj adidas pokonał Legia Team i kolejne zwycięstwo znacznie przybliżyłoby ich do tytułu.

 

Od pierwszego gwizdka adidas wyglądał na głodnych sukcesu. Naciskali na rywala i przyniosło to efekt. Po 5 minutach było już 2:0 dla nich (Bassa i Napek). Po dwóch szybkich bramkach goście spuścili trochę z tonu. Kolejne uderzenie nastąpiło w 10 minucie. Na 3:0 podwyższa Michał Gumienny. LSS próbowali usilnie odwrócić losy spotkania, ale nic im nie wychodziło. Byli jak dzieci we mgle. Przed przerwą adidas jeszcze podwoił swój dorobek. Gole strzelali kolejno Bassa, Tarapacz i Pawlak. LSS odpowiedzieli zaledwie jednym trafieniem Konrada Wizora. Do przerwy wysokie prowadzenie gości i wydaje się to być wystarczającą zaliczką na drugą połowę.

 

Obraz meczu po zmianie stron nie uległ zmianie. Nadal to adidas był stroną przeważającą. Szybko podwyższyli prowadzenie za pośrednictwem Kamila Tarapacza. W 27 minucie kapitan Kamil Bassa przymierzył z woleja jeszcze w poprzeczkę, ale 60 sekund później nie było wątpliwości – 8:1. Goście grali szybko i efektownie, aż miło było na to popatrzeć. Kolejne bramki to była tylko formalność. Szczególnie groźną bronią były kontrataki. Ponownie adidas przypuścił kanonadę na bramkę LSS strzelając 6 bramek. Gospodarze odpowiedzieli znowu tylko jedną bramką i to był najlepszy obraz ich bezradności w tym meczu. Obserwatorzy stwierdzili, że adidas był w tym meczu jak co chwila punktujący Mike Tyson w swoich latach świetności.

 

 

Ostateczny wynik tego spotkania to aż 14:2 dla gości.  Ten mecz wykluczył praktycznie LSS z walki o tytuł. Drużyna ta na koniec rundy zasadniczej zajęła 3 miejsce i takie samo szykuje się na koniec całej ligi. W przyszłym tygodniu będą mieli jednak okazję, by odgryźć się adidasowi i pokonać Legię Team

 

1.12.2016

 

Alpha Vision  4:2  Nike Poland

 

Dzisiejszy Hit Dnia podobnie jak wszystkie mecze został poprzedzony minutą ciszy dla piłkarzy brazylijskiego Chapecoense. Nike był bardzo zmotywowany na ten mecz, bo walczą o najwyższe cele. Alpha Vision po prostu chcieli zagrać swoje.

 

Pierwsza inicjatywa należy do Nike’a. Grają szybko piłką i praktycznie od początku zaczęli stwarzać sobie sytuacje podbramkowe. Alpha  Vision wyraźnie nie spodziewali się takiego obrotu spraw i mieli trochę splątane nogi. Popełniali dużo błędów i zbyt często wpuszczali rywali we własne pole karne. W 8 minucie Nike strzelił gola i wyszedł na prowadzenia. Dwie minuty później kolejna groźna akcja, tym razem stały fragment gry. Rozegranie rzutu wolnego nie zaskoczyło jednak Alpha i nadal mieliśmy wynik 1:0. Najgroźniejszą sytuację od początku meczu Alpha stworzyli poprzez soczysty strzał z dystansu, jednak piłka minęła słupek o centymetry. Do przerwy zatem delikatna przewaga Nike’a.

 

Goście drugą połowę rozpoczęli równie przebojowo co pierwszą, tylko bramka padła dużo szybciej, bo już w 2 minucie. Nie musieliśmy długo czekać na gola kontaktowego ze strony AV. Z minuty na minutę tempo wbrew przypuszczeniem szybowało w górę. Gra zrobiła się bardziej dynamiczna i agresywna. Ten stan rzeczy wyszedł na lepsze gospodarzom, którzy doprowadzili do remisu. W pewnym momencie doszło do dość kuriozalnej sytuacji. Zawodnik Nike’a zagarnął ręką piłkę, która nie opuściła jeszcze całym obwodem boiska. Alpha wykorzystując zamieszanie wyprowadzili atak i strzelili po tej akcji bramkę dającą po raz pierwszy im w tym meczu prowadzenie. Końcówka była bardzo nerwowa. Kotłowało się pod bramką gospodarzy, dochodziło do krzyków i przepychanek. Nike mieli swoje szanse w końcówce, ale ich nie wykorzystali. Na kilkanaście sekund przed końcem to gospodarze podwyższają prowadzenie i ostatecznie wygrywają mecz 4:2.

 

To był niesamowity comeback w wykonaniu graczy w białych koszulkach. Nie dość, że nie byli faworytem w tym spotkaniu, to jeszcze wyprowadzili wynik z 0:2 dla przeciwnika. Jak mawiał jednak Czesław Michniewicz - 2:0 to najgorszy wynik.

 

REGULAMIN ROZGRYWEK






Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy specjalne Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt
Silver Gold Biznes Club Skybox Sale prasowe
Image Map