TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt PL | EN
Rozgrywki ligowe Oferta Liga Galeria Sponsorzy Kontakt

HIT DNIA! 30.01 - 2.02.2017

31.01.2017 11.33

30.01.2017  PONIEDZIAŁEK

 

7N  4:1  P-Crew

 

Ten mecz miał być dobrą okazją dla P-Crew na przełamanie. Zadanie nie było łatwe, bo  rywalem była drużyna 7N, która poprzednie dwa mecze wygrała. Dla gości nadzieję dawał rezultat z poprzedniej edycji, kiedy to obie ekipy skończyły z takim samym dorobkiem punktowym.

 

Rozpoczęli zawodnicy P-Crew. Już w 3 minucie bliski trafienia był Konrad Mizera, ale piłka minimalnie minęła lewy słupek. Minutę później analogiczna sytuacja dla drużyny gospodarzy, tym razem niecelnie strzelał Radosław Baranowski. W 9 minucie fantastyczny strzał oddał Jan Zakrzewski, który wykorzystał zamieszanie przed polem karnym i mieliśmy otwarcie wyniku. 7N poszli za ciosem i chwilę później po dwójkowej akcji Arkadiusza Glębockiego i Tomasza Zakrzewskiego mieliśmy 2:0. Jeszcze przed przerwą P-Crew próbowali złapać kontakt, ale strzał Mariusza Andrzejczaka bez problemu wyłapał Grzegorz Orzech.

 

Drugą połowę zaczynała drużyna, która po pierwszej połowie mogła być zadowolona z rezultatu. Nie spoczęli jednak na laurach i wykorzystując błąd Piotra Kiljanka zdobyli bramkę numer trzy autorstwa Baranowskiego. Ten sam zawodnik po 2 minutach miał kolejną okazję do zdobycia gola, ale jego potężny strzał zatrzymał się na słupku. W 26 minucie Paweł Zdziech chciał podwyższyć prowadzenie, ale nie udało mu się zaskoczyć bramkarza.  W kolejnej groźnej akcji popis dał Michał Jóźko, który przeprowadził rajd przez całe boisko i co prawda oddał strzał w bramkarza, ale piłka na tyle szczęśliwie się odbiła od golkipera, że wpadła do bramki. Honor drużynie gości uratował tuż przed gwizdkiem końcowym Mariusz Andrzejczak.

 

 

To nie był udany rewanż P-Crew na 7N. Jeśli chcą wydostać się z dołu tabeli, to muszą zacząć zdobywać punkty. Dla gospodarzy za to wczorajsze starcie było trzecim meczem z rzędu, w którym wygrywają zdobywając 4 gole

 

1.02.2017  ŚRODA

 

PepsiCo  7:2  Dentsu Aegis Network

 

W pierwszy dzień lutego zmierzyły się ze sobą dwie drużyny, które nie mają zbyt często okazji rywalizować. O ile PepsiCo w drugiej lidze spędziło już trochę czasu, o tyle Dentsu jest zaprawione w bojach Ligi Mediów. W dużo lepszej sytuacji byli gospodarze, którzy mieli komplet punktów jak do tej pory, natomiast goście na pierwszą zdobycz jeszcze czekali.

 

Początek w wykonaniu Pepsi był nie tylko efektywny, ale i efektowny. Piękny przerzut przez pół boiska wykonał Paweł Plaza, a adresat podania Jakub Ambrożewicz strzelił z pierwszej piłki umieszczając futbolówkę w siatce. Dentsu zareagowali najlepiej jak tylko mogli, bowiem do szybkiego wyrównania doprowadził Artur Malinowski.  Ten mecz mógł się podobać. Oglądaliśmy dużo otwartej i ofensywnej gry po obu stronach. W 13 minucie znowu przypomniał o sobie Ambrożewicz. Tym razem strzelił gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Aż strach było pomyśleć, czym jeszcze nas za chwilę zaskoczy.  Do przerwy utrzymał się korzystny wynik dla PepsiCo, ale rezultat tego spotkania był nadal sprawą otwartą.

 

Drugą połowę gospodarze zaczęli podobnie jak pierwszą – skutecznie. O ile bramkarz DAN zdołał sparować strzał z rzutu wolnego, o tyle przy dobitce Doriana Citkowskiego nie miał już szans.  Gra wyraźnie się uspokoiła. Już nie było ciągłych ataków, widać że intensywny początek dał się we znaki obu ekipom, a na dodatek Pepsi nie musieli na siłę atakować.  Mimo tego nie odpuścili i Robert Niewadził powiększył prowadzenie swojej drużyny. Po tym golu sytuacja znowu trochę się ożywiła. W ciągu trzech minut oglądaliśmy aż 3 gole. Jeden należał do Dentsu, ale kolejne dwa były autorstwa zawodników Pepsi. Swojego hat-tricka skompletował Jakub Ambrożewicz. W końcówce swoje trafienie dołożył Piotr Ogrodnicki i można powiedzieć, że mieliśmy mały pogrom.

 

 

Do pewnego momentu Dentsu byli równorzędnym przeciwnikiem dla Pepsi, ale to gospodarze dzisiaj popisali się skutecznością. To zwycięstwo  sprawiło, że przynajmniej do następnej kolejki mogą rozsiąść się w fotelu lidera. A już za tydzień mecz na szczycie, bo Pepsi zagra z Media Direction. Obie drużyny na ten moment mają po 9 punktów, więc szykuje nam się mecz sezonu w II Lidze.

 

2.02.2017  CZWARTEK

 

CBRE  2:4  NCR Polska

 

Obie drużyny zdążyły zgubić już punkty w tej edycji, ale minimalnie lepszy start zaliczyli zawodnicy  NCR. To cieszy, bo to ich pierwszy sezon w Legia Biznes Cup i jak widać nie potrzebowali zbyt dużo czasu na aklimatyzację.

 

Pierwsze minuty stały pod znakiem przewagi po stronie NCR Polska. To oni dłużej trzymali piłkę i starali się wyprowadzać ataki, jednak to CBRE zadali pierwszy cios. Pięknym strzałem z woleja popisał się kapitan tej drużyny – Rafał Dudziński. Goście szybko zareagowali i do remisu doprowadził Batpiste Pardessus. Nie jest łatwo pokonać bramkarza bezpośrednio z rzutu wolnego ,a szczególnie już na tak małych boiskach, ale ta sztuka udała się Jackowi Białasowi i NCR po raz pierwszy w tym meczu mogli cieszyć się z prowadzenia. Gospodarze nie odpuszczali i do wyrównania strzałem między nogami bramkarza doprowadził Piotr Rzucidło. Mecz był bardzo wyrównany i wynik był jedną wielką niewiadomą. Dwa podstawowe wnioski nasuwające się po pierwszej połowie to bardzo dobra forma bramkarzy mimo wyniku oraz wysoka dyspozycja dnia, jaką prezentowały obie drużyny.

 

Po przerwie NCR potrzebowali 3 minut na ponowne wyjście na prowadzenie. Bardzo dobrym prostopadłym podaniem popisał się Pardessus, a wykorzystał je Grzegorz Sikora. W drugiej połowie mieliśmy trochę mniej emocji, ale mecz nadal był wyrównany i mogło wydarzyć się wszystko. CBRE usiłowali doprowadzić do remisu, ale obrona NCR była bardzo dobrze zorganizowana. Jeśli chodzi o ofensywne poczynania tego zespołu, to spore spustoszenie w szeregach rywali tego wieczoru robił Baptiste Pardessus. Ostatnia bramka tego meczu również była efektowna. Tym razem to bramkarz Peter Gordon daleko wyrzucił piłkę, która trafiła pod nogi Juana Martina. Ten przelobował bramkarza i ustalił wynik meczu na 2:4 dla swojej drużyny.

 

 

To bardzo ważne zwycięstwo, bo sprawia że NCR nie ma zbyt dużego dystansu do liderującego zespołu Nike’a. CBRE na razie po trzech meczach zajmuje pozycję w drugiej połowie tabeli, ale szansę na zwycięstwo będą mieli już w następną środę w starciu z Wodociągami Warszawskimi

REGULAMIN ROZGRYWEK






Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy specjalne Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt
Silver Gold Biznes Club Skybox Sale prasowe