TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt PL | EN
Rozgrywki ligowe Oferta Liga Galeria Sponsorzy Kontakt

HIT DNIA! 6.03 - 9.03.2017

08.03.2017 11.46

6.03.2017  PONIEDZIAŁEK

 

Canarinhos  2:4  Legia Team

 

Kolejny wielki mecz w Legia Biznes Cup. O ile po Legii spodziewaliśmy się, że będzie się bić o tytuł, to Canarinhos jest dla nas rewelacją sezonu. Jeżeli jednak myślą o sprawieniu sensacji i stanięciu na najwyższym miejscu podium, musieli wczoraj wygrać.

 

Zaczęła Legia Team, ale nie był to dla nich udany początek spotkania. To Canarinhos objęli prowadzenie już w 3 minucie. Dawid Stań wykorzystał fakt, że bramkarz gości podłączył się do akcji swojej drużyny i po przejęciu piłki przelobował golkipera Legii. Rywale nie dali im się jednak zbyt długo pocieszyć z prowadzenia, bo już po kilkunastu sekundach swój błąd naprawił Michał Prażuch i doprowadził do remisu. Chwilę później Legia Team wróciła na właściwe tory. Adrian Wiercioch podał do M.Prażucha, który potężnym strzałem nie daje szans bramkarzowi. Jeszcze w pierwszej połowie udało się temu zawodnikowi skompletować hat-tricka. W 13 minucie Kamil Kudelski wystawił piłkę Prażuchowi, który po raz kolejny popisał się soczystym uderzeniem z pierwszej piłki i strzelił swojego trzeciego gola. Dwie minuty później Michał Jóźko zdecydował się na niekonwencjonalne rozwiązanie. Próbował główką przelobować bramkarza, ale ten okazał się zbyt wysoki i sparował piłkę na rzut rożny. Kolejne trafienie Prażucha nastąpiło w 16 minucie. Tym razem autorem był jednak Rafał – brat Michała. Swoje trzecie kluczowe podanie zaliczył też Kamil Kudelski. Legia przed przerwą stworzyła jeszcze jedną sytuację. Po rzucie wolnym strzał oddał Michał Prażuch. Ten był jednak niecelny i nawet próba zmiany toru lotu piłki przez Adriana Wierciocha nie przyniosła skutku.

 

Na drugą połowę obie drużyny wyszły nieco spokojniej. W 25 minucie Canarinhos wyprowadzili cios. Bramkarz Grzegorz Orzech podawał do Rafała Pawlika i strata została nieco zmniejszona. Gra zrobiła się bardziej wyrównana. Legia Team szanowali piłkę, a Canarinhos nie wyglądali na drużynę, która jest w stanie zagrozić. Na 6 minut przed końcem Prażuch podawał do dobrze ustawionego Bartłomieja Gołasiewicza. Ten po krótkim rajdzie zdecydował się na strzał, ale wynik nie uległ zmianie. W końcówce jeszcze po taktycznym faulu dwuminutową karę otrzymał Konrad Malicki i na tym zakończyły się emocje w tym spotkaniu.

 

 

Trzeba przyznać, że goście kontrolowali przebieg spotkania. Stracili koncentrację w dwóch momentach i zapłacili za to straconymi golami. W drugiej połowie ewidentnie oszczędzali siły, ale nie można odmówić woli walki zespołowi Canarinhos. Okazja do rehabilitacji nadejdzie już 15.03 w meczu z TVP

 

 

7.03.2017  WTOREK

 

Nike Poland  5:4  NCR Polska

 

W poniedziałek mieliśmy Hit pomiędzy dwoma najlepszymi obecnie drużynami I Ligi. Wczoraj przyszła pora na starcie dwóch najlepszych ekip z drugiej klasy rozgrywkowej. Przed meczem Nike tracił tylko jeden punkt do rywala, więc to była idealna okazja na zmianę w fotelu lidera.

 

Już od początku oglądaliśmy zaciętą rywalizację, ale to Nike jako pierwszy przełamał defensywę gości. Łukasz Kobiałka podawał do Pawła Błociszewskiego, który otworzył wynik. To jednak nie satysfakcjonowało gospodarzy i minutę później wynik na tablicy uległ zmianie. Asystent pozostał ten sam, ale do siatki trafił Jed. Bramkę kontaktową w 8 minucie strzelił Grzegorz Sikora, a dogrywał Juan Martin.  W 16 minucie Nike stał przed szansą na gola z rzutu wolnego. Zdecydowali się na trójkową akcję przy jego wykonaniu. Bramkarz w ostatniej chwili wyjął piłkę z linii bramkowej, ale ta spadła wprost pod nogi „Adiego” – nie pozostawił złudzeń i powiększył prowadzenie. Gospodarze rzucili się od ataku i w 13 minucie Juan Martin strzelił dając ponowny kontakt. Obie drużyny nie zwalniały tempa. Znowu obejrzeliśmy dwa szybkie trafienia i znowu najpierw gol dla Nike’a (strzelał Adi), a później dla NCR (bramka Jacka Białasa). Strzelaninę przerwał sędzia odgwizdując koniec pierwszej połowy.

 

Druga połowa była dużo spokojniejsza. Dopiero w 33 minucie Nike podwyższył prowadzenie, a swoją trzecią bramkę zdobył w tym meczu Adi. Po samotnym rajdzie pokonał bramkarza i jego drużyna znowu odskoczyła rywalowi. Chwilę później gospodarze dobrze wykonali rzut rożny, ale strzał Sikory minimalnie przeleciał nad poprzeczką. NCR zdołał jeszcze zdobyć gola za sprawą duetu Baptiste Martin, ale okazało się, że to zbyt mało by skończyć z dorobkiem punktowym.

 

 

To było bardzo wyrównane spotkanie, ale cały czas to Nike uciekał. Nie było ani razu w tym meczu sytuacji, żeby NCR był na prowadzeniu.  Obie drużyny mają jeszcze przed sobą po 4 mecze, więc zdarzyć może się wszystko. 

 

 

8.03.2017  ŚRODA

 

Deutsche Bank Polska S.A.  6:5  BT Poland

 

Końcówka sezonu obfituje w mecze z czołówki poszczególnych lig. Wczoraj zmierzyły się drużyny, które prawdopodobnie skończą na podium II Ligi. W lepszej sytuacji byli gracze BT Poland, ale z racji przewagi jednego meczu rozegranego więcej nie mogli pozwolić sobie na stratę punktów.

 

Mecz rozpoczęli BT Poland i to oni przeważali w pierwszych minutach. Nie przełożyło się to jednak na bramkę. Swoją sytuację wykorzystali za to gospodarze. Kamil Wierzchucki dograł w pole karne, gdzie piłkę przejął Michał Nowak. Po pięknym strzale w długi róg mógł się cieszyć z trafienia. Co jakiś czas szybkie kontry wyprowadzali zawodnicy BT, jednak kończyły się one zazwyczaj strzałami niecelnymi lub prosto w bramkarza. Na szczęście jedna z takich kontr okazała się skuteczna. Po świetnym prostopadłym podaniu Artura Drożdża piłkę w siatce umieszcza Michał Samsel. Mocnym strzałem z dystansu popisał się Daniel Anczarski, jednak piłka trafiła w słupek. Po pięknej dwójkowej akcji Rafała Kawki i Nikodema Kusia bramkarz Deutsche sparował co prawda piłkę, ale na miejscu był Artur Drożdż, który dał prowadzenie swojej drużynie. Gospodarze nie czekali długo z odpowiedzią. Od razu po wznowieniu gry Piotr Chomiarczuk podał do Przemysława Bielewskiego, ten pokonał golkipera strzałem w krótki róg i obie drużyny na przerwę schodziły z remisem.

 

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza – od wysokiego pressingu BT. Ponownie nie przyniosło to skutku, a Deutsche Bank znowu wypunktował rywala. Tym razem do siatki trafił Piotr Chomiarczuk. Po chwili pierwszy raz doszło w tym meczu do sytuacji, gdzie jedna drużyna ma dwie bramki przewagi nad drugą. Strzelcem został Łukasz Krystkiewicz, który minął kilku obrońców i mocnym strzałem pokonał bramkarza. Wtedy obudzili się zawodnicy BT Poland. Najpierw bramkę kontaktową zdobył Artur Drożdż, a potem dwa szybkie trafienia zaliczył Nikodem Kuś. Kiedy goście już witali się z gąską w samej końcówce swój geniusz pokazał Łukasz Krystkiewicz. Dołożył dwa trafienia kompletując hat-tricka i dając zwycięstwo swojej drużynie.

 

 

Jeszcze na 3 minuty przed końcem BT Poland cieszyli się z trzech punktów. To znacznie ułatwiłoby im walkę o drugie miejsce w tabeli. Przegrywając wczorajszy mecz muszą skupić się teraz na walce o trzecie miejsce. Deutsche Bank za to jest obecnie liderem w tabeli, ale muszą liczyć na potknięcie PepsiCo

REGULAMIN ROZGRYWEK






Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy specjalne Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt
Silver Gold Biznes Club Skybox Sale prasowe
Image Map