TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt PL | EN
Rozgrywki ligowe Oferta Liga Galeria Sponsorzy Kontakt

HIT DNIA! 25.09 - 28.09.2017

26.09.2017 14.35

25.09.2017 PONIEDZIAŁEK

 

Mercedes Benz  5:1  Makro Warszawa

 

Pierwszy oficjalny gwizdek w edycji Jesień 2017 usłyszeliśmy w poniedziałek 25.09 o godz. 21:00. Wicemistrz V Ligi poprzedniej edycji podjął debiutanta w naszych rozgrywkach – zespół Makro Warszawa.

 

Zaczął beniaminek. Od samego początku to Mercedes starał się narzucić swój styl gry i pokazać rywalom kto tu jest bardziej doświadczony. Jednak to goście otworzyli wynik. Mateusz Chmielnicki podał do Brajana Byczuka i mieliśmy małą niespodziankę na Ł3. W 8 minucie po groźnym strzale Stanisława Macioła z Mercedes Benz dobrą interwencją popisał się golkiper gości – Grzegorz Reterski. Gra była dość wyrównana, ale z minuty na minuty to gospodarze coraz bardziej naciskali. W końcu Michałowi Sędzikowskiemu udało się wpakować piłkę do bramki i doprowadził do remisu. W 15 minucie soczysty strzał oddał Marcin Sojczyński, ale jego intencje genialnie wyczuł bramkarz. 3 minuty później trzech piłkarzy Mercedesa wychodziło sam na sam z bramkarzem, ale w ostatniej chwili obrońca gości dołączył i wybił piłkę tuż sprzed linii bramkowej. Do przerwy utrzymał się remis 1:1.

 

W 25 minucie błąd obrońcy Makro wykorzystali gospodarze. Artur Rawa wyłożył piłkę Sojczyńskiemu, któremu pozostawało umieścić ją w pustej bramce. Chwilę później asystę zaliczył bramkarz gospodarzy – Jarek Malesa. Jego daleki wyrzut trafił pod nogi Maćka Chmielewskiego, a ten strzelił gola na 3:1. Ataki nie ustępowały. W 27 minucie mieliśmy już 4:1 po bramce Dąbrowskiego.  Kolejną bramkę dołożył Artur Rawa ustalając tym samym wynik spotkania na 5:1.

 

 

To był bardzo udany powrót Mercedesa. Makro Warszawa zderzyło się z brutalną rzeczywistością, ale to dopiero pierwszy mecz. Kolejnym rywalem będzie inny debiutant – FC Vinderen i wówczas można liczyć na lepszy występ 

 

 

26.09.2017  WTOREK

 

NCR Polska  2:2  Gea-Nova

 

Drugim Hitem Dnia w edycji letniej okazał się mecz pomiędzy NCR Polska a Gea-Nova. Obie ekipy mają apetyt na wysokie pozycje, tym bardziej że NCR Polska zajęli w tej klasie rozgrywkowej drugie miejsce w swoim debiutanckim sezonie Zima 2017.

 

Pierwsze minuty pokazały dużą chęć do gry obu ekip, ale też duże zmęczenie po okresie przygotowawczym. NCR co chwila przypuszczali ataki, ale w bramce rywala kapitalnie spisywał się Leszek Gallewicz. W 14 minucie Gea Nova poważnie odpowiedziała na te ataki, ale kapitan zespołu Andrzej Paca tym razem przestrzelił. Chwilę później ten sam zawodnik trafił w słupek. Bramka wisiała w powietrzu. Zawodnicy NCR wynik otworzyli dopiero w 17 minucie. Po składnej akcji Daniela Gonzalesa Lede i Juana Martina do siatki trafił ten pierwszy. Na przerwę gospodarze schodzili z minimalną przewagą.

 

Drugą połowę tak samo jak pierwszą mocniej zaczęła drużyna NCR. W ciągu 2 minut przeprowadzili trzy bardzo groźne ataki, ale celowniki były póki co wyraźnie rozregulowane. Po tej nawałnicy do głosu doszli goście i od razu doprowadzili do remisu. Gola zdobył Andrzej Paca, a bezbłędnie obsłużył go Tomasz Kozłowski. Mecz zaczynał się od nowa. W 26 minucie z rzutu wolnego Grzegorz Sikora trafił w poprzeczkę. 4 minuty później ponownie zabłysnął duet Gonzales Lede – Martin. Znowu ten pierwszy dał prowadzenie, a asystę zaliczył ten drugi. Nie cieszyli się jednak z tego prowadzenia zbyt długo. W 32 minucie Tomasz Kozłowski wykończył podanie Sebastiana Chasia i ponownie mieliśmy remis. Chaś ładnym przerzutem dostrzegł Kozłowskiego, który dopełnił tylko formalności. Po tym golu to goście przejęli inicjatywę i robili wszystko by zgarnąć całą pulę. Remis nie satysfakcjonował żadnej z drużyn, ale wynik się już nie zmienił.

 

 

Ten mecz wyjątkowo zasługiwał na miano Hitu Dnia. Dużo sytuacji podbramkowych, wyrównany pojedynek i walka do samego końca o 3 punkty. Dzisiaj podział punktów, ale już w przyszłym tygodniu kolejna szansa na zwycięstwo.

 

27.09.2017  ŚRODA

 

PepsiCo  4:3  Optima Logistics Group I

 

W środowy wieczór zmierzyły się ze sobą dwie ekipy, których aspiracje w I Lidze sięgają przynajmniej miejsca na podium. PepsiCo widząc kalendarz gier i rywali z którymi przyjdzie im się mierzyć mieli niewielkie wątpliwości, czy pasują do tego elitarnego grona, ale jak pokazał przebieg meczu wcale nie muszą odstawać.

 

Początek był raczej spokojny. Obie drużyny zaczęły się wzajemnie badać. Wynik otworzyli zawodnicy Pepsi. Mateusz Dragon będąc tuż przed bramkarzem wyłożył piłkę Kubie Ambrożewiczowi, który trafił do pustej siatki. Chwilę później ten sam zawodnik oddał mocne uderzenie, ale piłka odbiła się od poprzeczki. W 10 minucie kapitan Optimy Michał Nowak próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy, ale świetnie ustawiony Piotr Mankowski sparował piłkę na aut. PepsiCo podwyższyło prowadzenie 3 minuty później. Tym razem Ambrożewicz zaliczył asystę, a do bramki trafił Sebastian Topolan. Na odpowiedź gości nie trzeba było czekać. Kontaktowego gola zdobył Maciej Dylewski. Bliski wyrównania był Nowak, ale jego strzał głową zatrzymał się na słupku. W 16 minucie w końcu Optimie udaje się doprowadzić do remisu. Bramkę zdobył Michał Nowak. Tuż przed przerwą  Maciej Dylewski próbował zaskoczyć rywali potężnym strzałem, ale ponownie świetną interwencją popisał się Mankowski. Do przerwy mecz bardzo wyrównany zakończony remisem.

 

W drugiej połowie długo nie oglądaliśmy bramek. Taki stan utrzymywał się do 29 minuty kiedy to najpierw Optima po raz pierwszy wyszła na prowadzenie po strzale kapitana, a zaraz potem wyrównał Grzegorz Soszyński. Oglądaliśmy bardzo ładny mecz pełen walki. Emocje panowały do samego końca. W ostatniej minucie gości przed stratą gola uchronił słupek po strzale Topolana. Kiedy wydawało się, że nic więcej się nie wydarzy faulu dopuścił się Artur Zawadziński z Optimy. Do piłki podszedł wspomniany Sebastian Topolan i dał swojej drużynie upragnione zwycięstwo!

 

 

To był szalony mecz, ale po raz kolejny w Hicie Dnia emocje utrzymywały się do ostatniego gwizdka. Tym razem PepsiCo sprawiło minimalną niespodziankę. 

 

28.09.2017  CZWARTEK

 

Artis Loft Hotel  3:5  Nazwa nie gra

 

Nazwa nie gra w tej edycji spróbuje swoich sił w III Lidze. To efekt bardzo przyzwoitego występu na Wiosnę 2017. Artis również mógł być zadowolony z 5-go miejsca na koniec sezonu. Ten mecz nie miał faworyta, a jeśli już mielibyśmy obstawiać, to większe szanse z racji poziomu rozgrywek mieli gospodarze.

 

Pierwsze minuty przebiegały bardzo spokojnie. Na bramkę otwierającą wynik musieliśmy czekać naprawdę długo. Karol Głuchowski wyłożył piłkę Pawłowi Kamińskiemu i drużyna gości wyszła na prowadzenie. Jeszcze przed przerwą goście uciekli rywalom na dwie bramki. Tym razem Szymon Aftyka zagrał do Tomasza Ryszki, który bez skrupułów pokonał golkipera Artis. Częściej atakowali goście, ale mimo ich prowadzenia oglądaliśmy naprawdę wyrównane spotkanie. Do przerwy wynik już nie uległ zmianie i piłkarze pod wodzą Wojciecha Jadwińskiego mogli szykować się na drugą część w dobrych nastrojach.

 

Druga połowa zaczęła się podobnie jak początek spotkania. Obie ekipy teoretycznie próbowały strzelić gola, ale nikt nie potrafił trafić do bramki. Dopiero po 8 minutach strzelił Kamil Michalak po asyście Jakuba Niebielskiego. Mieliśmy zatem trafienie kontaktowe, które mogło tchnąć dodatkowe pokłady energii w gospodarzy. I tak też się stało, bo chwilę później ta sama dwójka zawodników w tej samej konfiguracji doprowadziła do remisu. Mecz zaczynał się od nowa. Przebudzili się goście i po szybkiej akcji Huberta Zambrowskiego i kapitana Wojtka Jadwińskiego ten drugi dał ponownie prowadzenie swojej drużynie. Prawdziwą „truskawkę na torcie” oglądaliśmy jednak chwilę później. Szymon Aftyka z własnego pola karnego uderzył piłkę, która trafiła za kołnierz golkipera gospodarzy i Nazwa nie gra ponownie znalazła się na dwubramkowym prowadzeniu. Obie drużyny strzeliły jeszcze po jednej bramce (po stronie Artis kapitan Tomasz Rybaczek, a po stronie gości Hubert Zambrowski) i wynik spotkania zatrzymał się na 3:5.

 

 

Ostatnie 5 minut meczu było najbardziej intensywne. To wtedy padło najwięcej goli i mecz nabrał faktycznego tempa. Było również trochę kontrowersji związanych z decyzjami sędziowskimi w trakcie spotkania. Z osądami arbitrów nie zgadzały się obydwie drużyny, ale koniec końców można uznać ten mecz za naprawdę niezłe widowisko. 

REGULAMIN ROZGRYWEK






Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy specjalne Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt
Silver Gold Biznes Club Skybox Sale prasowe
Image Map