TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt PL | EN
Rozgrywki ligowe Oferta Liga Galeria Sponsorzy Kontakt

HIT DNIA! 10.10.2017 - 12.10.2017

11.10.2017 11.37

10.10.2017 WTOREK

 

Mindshare  7:3  WP

 

Liga Mediów ma swoich wyraźnych faworytów, ale to nie znaczy że któraś z drużyn nie może zrobić niespodzianki i podzielić tych „wielkich”. Dwie z tych drużyn, które aspirują do czegoś więcej niż środek tabeli starły się wczoraj pomiędzy sobą.

 

Zaczęła drużyna WP. Mimo spokojnego początku spotkania pierwszego gola oglądać mogliśmy już w 3 minucie. Józewicz zaczął od bramki, podał do Orzechowskiego, który spokojnie przeszedł na połowę przeciwnika, uderzył i po rykoszycie piłka znalazła się w siatce. 1:0 dla gospodarzy. W 7 minucie Przemysław Woźniak odebrał piłkę zawodnikowi gości i samotnie zaatakował bramkę rywala. Jego mocny strzał na dalszy słupek dał kolejnego gola dla Mindshare. Przewaga gospodarzy była coraz bardziej widoczna. Bramka kontaktowa padła dopiero w 14 minucie. Strzelił ją Przemysław Kobus. 3 minuty później asystent przy pierwszej bramce tym razem doprowadził do remisu – Warcholiński skutecznie i zrobiło się już 2:2. Oglądaliśmy naprawdę pasjonującą końcówkę pierwszej połowy. Po główce Mateusza Skwierawskiego gospodarzy uratowała poprzeczka. Chwilę później to oni okazali się skuteczniejsi. Po trafieniu Woźniaka schodzili na przerwę z prowadzeniem.

 

Na drugą połowę WP wyszło chyba bardziej bojowo nastawione. Dosyć szybko doprowadzili do remisu.  Świetnie wykonali stały fragment gry. Wrzutkę z rzutu rożnego Mateusza Cieślaka wykorzystał Mateusz Skwierawski. W 33 minucie Przemek Woźniak skompletował hat-tricka. Jego perfekcyjnie wykonany rzut wolny i znowu Mindshare na prowadzeniu. 3 minuty później Woźniak popisał się indywidualną akcją, minął kilku obrońców i tuż przed golkiperem gości podał piłkę do Adriana Cymera, który nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Tuż przed gwizdkiem Mindshare zdobył jeszcze dwa gole (Woźniak i Kawecki) i gospodarze przypieczętowali tym samym pewne zwycięstwo nad WP.

 

 

Krok po kroku Mindshare zbliża się do podium, ale do samego końca będą musieli zachować czujność. Wczoraj mieli w swoich szeregach rewelacyjnego Przemka Woźniaka, który wykazał się dużą skutecznością pod bramką. 

 

11.10.2017  ŚRODA

 

PepsiCo  7:7  Zgoda FC

 

Przyznamy szczerze, że początkowo planowaliśmy nieco inny mecz na Hit Dnia, ale został on przełożony na inny dzień. Nie żałujemy jednak, że nasz wybór musiał zostać zmodyfikowany. To było meczycho!

 

Już w 3 minucie Zgoda FC otworzyła wynik. Strzelcem został Sebastian Kobyłecki, a podawał były zawodnik Legii – Eryk Stoch. Nie trzeba było długo czekać na kolejnego gola zawodnika z numerem 99 na plecach. Tym razem podawał Głębocki i mieliśmy już 2:0. W 7 minucie Kobyłecki miał już skompletowanego hat-tricka. Niewiele brakowało, a powtórzyłby wyczyn Roberta Lewandowskiego z meczu z Wolfsburgiem. Póki co był to mecz na jedną bramkę. Nieporadne ataki gospodarzy nie mogły przynieść efektu. W 11 minucie mieliśmy już 4:0. Michał Głębocki tym razem strzelał, a swoją drugą asystę zaliczył Eryk Stoch. Mimo, że ścierały się ze sobą dwie bardzo silne drużyny, to można było powiedzieć, że to był bardzo czysty mecz. PepsiCo obudziło się dopiero w 14 minucie. Piłkę przechwycił ich najlepszy strzelec i dał sygnał do ataku. Sam wykończył akcję i zdobył ładną bramkę. 4 minuty później Ambrożewicz ponownie ugryzł. Znowu to on odebrał piłkę rywalom i skarcił ich za brak koncentracji. Ciężko w to było uwierzyć, ale popularny Ambro chyba pozazdrościł Kobyłeckiemu, bo swojego hat-tricka skompletował w dokładnie takim samym przedziale czasowy. Nagle przestało być bezpiecznie, bo PepsiCo zdobyło bramkę kontaktową. Wszyscy zaczęli się zastanawiać, co się dzieje ze Zgodą. Nastąpiła jednak przerwa, która chyba była zbawieniem dla gości.

 

Drugą połowę lepiej zaczęli zawodnicy PepsiCo, tak jakby poczuli, że mają szansę na korzystny wynik, jeśli przycisną jeszcze bardziej rywala. Zgoda jednak przeczekała ten silny napór i w 25 minucie kapitan Przemek Alberski po trzeciej asyście Stocha trafił na 5:3. PepsiCo się jednak nie podłamało. 2 minuty później Derlecki zdobył bramkę i goście znowu nawiązali kontakt. Druga połowa była naprawdę intensywna, ale dało się odnieść wrażenie, że PepsiCo przy tym wszystkim było zbyt mało agresywne. Pozwolili Zgodzie FC na swobodne rozgrywanie piłki, co przełożyło się na możliwość kreowania akcji a ataku pozycyjnym. Być może ta taktyka była zamierzona, bo w 31 minucie Ambrożewicz trafił po raz kolejny i po raz pierwszy w tym meczu doprowadził do remisu. Niemożliwe stało się faktem w 33 minucie. Najlepszy napastnik PepsiCo otrzymał piłkę od swojego bramkarza i z zimną krwią dał prowadzenie swojej drużynie. PepsiCo, a właściwie Ambro poszedł za ciosem. Najpierw odebrał piłkę pod własnym polem karnym, a następnie przebiegł z nią przez całe boisko i strzelił swojego SZÓSTEGO gola w tym spotkaniu. Kiedy wydawało się, że ten szalony mecz tak się zakończy, Zgoda dokonała kolejnego przewrotu. W ostatniej minucie ukąsili dwukrotnie za sprawą Głębockiego i Damiana Metryki.

 

 

To było kosmiczny mecz! Zwrotów akcji było mnóstwo. Starły się ze sobą dwie bardzo mocne drużyny i urządziły nam pokaz sił. Gra w defensywie pozostawiała wiele do życzenia o czym świadczy liczba bramek, ale w końcu to te bramki są solą futbolu. Brawa i gratulacje dla obu ekip za świetne widowisko i najlepszą wizytówkę I Ligi. 

REGULAMIN ROZGRYWEK






Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy specjalne Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt
Silver Gold Biznes Club Skybox Sale prasowe
Image Map