TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt PL | EN
Rozgrywki ligowe Oferta Liga Galeria Sponsorzy Kontakt

HIT DNIA! 6.11-9.11.2017

07.11.2017 14.14

6.11.2017  PONIEDZIAŁEK

 

PKO Bank Polski  2:2  Zgoda FC

 

Tym meczem Zgoda FC miała sobie przedłużyć szanse na awans do Grupy Mistrzowskiej, gdzie mogłaby walczyć z czołówką o najwyższe cele. Celem PKO Banku Polskiego było oczywiście jak zwykle zwycięstwo, ale tak naprawdę remis też nie byłby złym rozwiązaniem.

 

Obie drużyny wychodziły na boisko osłabione. Zabrakło dwóch gwiazd – Carlito po stronie PKO i „Alberta” po stronie Zgody. Jednak nawet bez nich zapowiadało się wyjątkowe widowisko. Bardzo dobry i mocny początek z obu stron. Zgoda ładnie konstruowała akcje, ale przez udany pressing gospodarzy niemożliwe było strzelenie upragnionej bramki. Kiedy już udało się oddać groźny strzał, ten zostawał od razu wybroniony przez Michała Sochackiego. Tym samym próbowali odpowiedzieć zawodnicy PKO, ale również bez powodzenia. Kiedy zaczęły się pojawiać błędy rywale od razu próbowali to wykorzystać. Tak było w przypadku straty defensywy gospodarzy, kiedy to piłkę przejął Eryk Stoch i wyłożył ją idealnie Pawłowi Mazurkiewiczowi, ale ten minimalnie przestrzelił. W 13 minucie groźne uderzenie oddał Piotr Papież, ale piłka przeleciała parę centymetrów nad poprzeczką. Goście co raz bardziej się rozkręcali, ale to gospodarze byli efektywniejsi. Na 2 minuty przed przerwą Adam Wielgołaski oddał silne uderzenie, ale przed stratą bramki Zgodę uratował słupek. Dopiero na kilka sekund przed gwizdkiem obejrzeliśmy pierwszą bramkę. Mateusz Złotowski podszedł do rzutu wolnego z bocznej strefy boiska. Oddał niski, ale potężny strzał. To było najlepsze wyjście, bo piłka przedarła się przez gąszcz nóg w polu karnym i znalazła drogę do siatki. To było jedyne trafienie w tej połowie, więc zawodnicy PKO BP mogli schodzić na przerwę w dobrych nastrojach.

 

Druga połowa obrazem przypominała początek tej pierwszej. Za brzydki faul po wślizgu niebieską kartką został ukarany Daniel Grynczel ze Zgody. Po raz kolejny gości uratował słupek. Tym razem prawie celnym uderzeniem popisał się Taras. Bliscy wyrównania piłkarze Zgody byli w 30 minucie, ale po ogromnym zamieszaniu udało się piłkarzowi PKO wybić piłkę nieuchronnie zmierzającą do bramki. W 34 minucie skutecznością nie popisał się Eryk Stoch. W tym meczu powinniśmy mieć dużo więcej bramek, ale brakowało wykończenia. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. A zemścił się konkretnie po raz drugi Mateusz Złotowski, który przejął futbolówkę na własnej połowie i wykorzystując dalekie wyjście bramkarza przelobował go podwyższając prowadzenie. W jakimś stopniu bramkarz Zgody chwilę później się zrehabilitował, bo Daniel Grynczel wyszedł wysoko z piłką i zdobył gola kontaktowego. To mógł być moment przełomowy w grze gości. Na niecałą minutę do końca doszło do tego, do czego Zgoda dążyła przez całe 40 minut. Po podaniu Piotra Papieża Jakub Świadek pokonał Michała Sochackiego doprowadzając tym samym do upragnionego remisu. Na więcej trafień nie było już czasu. 2:2.

 

 

Zawodnicy PKO schodzili z boiska ze sporym niedosytem. Mieli zwycięstwo w garści i wypuścili je w ostatnich minutach. Ten rezultat jednak nie musi się liczyć w ostatecznym rozrachunku, jeżeli Zgoda FC nie awansuje do Grupy Mistrzowskiej, a o to będzie teraz bardzo trudno.

 

7.11.2017  WTOREK

 

CMK  2:6  Deutsche Bank Polska S.A.

 

Faworyt tego spotkania mógł być tylko jeden. Gracze CMK wygrali do tej pory wszystkie spotkania.  Po tym meczu mieli zasiadać chociaż przez chwilę na fotelu lidera, ale Deutsche Bank to doświadczona drużyna, która rywalizowała także w I Lidze, więc nie można powiedzieć, że gospodarzy czekał spacerek.

 

Zaczęliśmy od wymiany ciosów. Najpierw mocny strzał oddał Michał Aleksandrowicz, a chwilę później 100% sytuację zmarnował Michał Leszczyński z CMK. Bramkarz już leżał na ziemi, ale zawodnikowi z nr 9 na plecach nie udało się znaleźć drogi do bramki. Nie musieliśmy jednak długo czekać na rehabilitację ze strony tego piłkarza. Pięknym wolejem pokonał golkipera gości i dał prowadzenie swojej drużynie. W 7 minucie błąd bramkarza wykorzystał Aleksandrowicz doprowadzając tym samym do remisu. Pierwsze 10 minut było bardzo wyrównane, ciężko było wskazać drużynę przeważającą. Bankowcom udało się po raz pierwszy wyjść na prowadzenie po wspaniałej dwójkowej akcji Piotra Chomiarczuka i Marcina Chojnackiego. Nie musieliśmy długo czekać na kolejny cios ze strony Chojnackiego. Strzelił gola na 3:1 i goście zaczęli powoli zyskiwać przewagę. Deutsche Bank nie miał zamiaru przestać. Ich nowy zawodnik Buszko wyłożył piłkę Chomiarczukowi i mieliśmy już 4:1. Gospodarze musieli koniecznie odpowiedzieć, jeżeli chcieli się jeszcze liczyć w tym meczu. Świetna akcja Leszczyńskiego, który okiwał bramkarza, miała przynieść gola…ale z linii bramkowej piłkę wybił Aleksandrowicz. To nie była łatwa połowa dla CMK.

 

Pierwsze 5 minut drugiej połowy przebiegało pod znakiem walki w środku pola. Sporadycznie oglądaliśmy strzały z dystansu, z których jednak niewiele wynikało. Kolejną okazję na gola miał Michał Leszczyński, ale tym razem przegrał pojedynek z bramkarzem. Po strzale zza pola karnego Buszko trafił w słupek i udało się uniknąć straty bramki. Gola za to zdobyli gospodarze. Leszczyński, któremu ewidentnie nie wszystko wychodziło tak jakby tego sobie życzył, zagrał tym razem do Stanisława Buławy i goście już nie mogli być tak pewni wyniku. CMK co raz bardziej naciskali rywala. Dobre drużyny poznaje się jednak po tym jak reagują na sytuacje kryzysowe podczas spotkania. Deutsche wyprowadzili skuteczną kontrę i ponownie mieli spokojną przewagę nad rywalem. W tej sytuacji Marcin Chojnacki skompletował hat-tricka. Na koniec Buczko świetnie wykonał rzut wolny i ustalił wynik spotkania na 6:2.

 

 

Goście mogą być z siebie dumni, bo są pierwszą drużyną, która zabrała punkty CMK. Sami powoli zbliżają się do podium, ale żeby osiągnąć takie miejsce muszą do końca zdecydowaną większość meczów wygrać. Limit porażek wyczerpali w poprzednich kolejkach. 

REGULAMIN ROZGRYWEK






Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy specjalne Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt
Silver Gold Biznes Club Skybox Sale prasowe
Image Map