TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt PL | EN
Rozgrywki ligowe Oferta Liga Galeria Sponsorzy Kontakt

HIT DNIA! 14.11-16.11.2017

15.11.2017 14.25

14.11.2017  WTOREK

 

Publicis Media  1:7  TVP

 

Dawno już nie mieliśmy takiego meczu w czołówce Ligi Mediów. O ile TVP można było spodziewać się w czubie tabeli, to ekipa gospodarzy jest sporym zaskoczeniem. Obu drużynom będzie bardzo ciężko wywalczyć Mistrzostwo, ale podium już jest jak najbardziej w zasięgu.

 

Pierwsze minuty przebiegały pod znakiem zabezpieczenia swoich tyłów. Ani jedna ani druga drużyna nie chciała się odkryć. Nikt nie forsował tempa i dość długo czekaliśmy na pierwsze sytuacje. Dopiero w 7 minucie Mariusz Jankowski po asyście Macieja Adamiaka otworzył wynik spotkania. Wtedy rozwiązał się worek z bramkami. Publicis nie wytrzymali zbyt długo. W 10 minucie Dawid Poniewierski wykorzystał drugie kluczowe podania Adamiaka, a 2 minuty po tym golu Adrian Koliński wykonał długi przerzut z własnej połowy do Piotra Michałowskiego, który podwyższył na 3:0. Przed przerwą mieliśmy jeszcze kilka zrywów po obu stronach, ale goli już nie oglądaliśmy.

 

Bezpieczne prowadzenie pozwoliło gościom grać na większym luzie. W 23 minucie Mariusz „Jankes” Jankowski zaliczył asystę przy drugim golu Poniewierskiego. Nie minęła minuta, a ten zawodnik skompletował miał już hat-tricka na swoim koncie. Widać było wyraźne osłabienie kadrowe po stronie Publicis. TVP  z kolei bardzo mądrze prowadziła spotkanie. Widać było duże doświadczenie po ich stronie. Dopiero po 30 minucie odważniej zaczęli grać gospodarze. Przyniosło to efekt w 36 minucie, kiedy to po asyście Szymona Grosickiego do bramki trafił Paweł Kaczorowski. Nie musieliśmy jednak długo czekać na odpowiedź faworytów. Najpierw Poniewierski strzelił swojego 4 gola, a chwilę później podawał przy golu Marka Szkolnikowskiego.

 

 

To był nokaut. Gospodarzom koncentracji wystarczyło tylko na 7 minut. Później już nikt nie miał wątpliwości kto jest faworytem tego meczu. TVP rozegrała koncertowe spotkanie, a Dawid Poniewierski zaliczył swojego pierwszego „czteropaka”. Goście mogą z nadzieją patrzeć na kolejne tygodnie w Lidze Mediów. 

 

15.11.2017  ŚRODA

 

Ganz Egal  3:10  Nike Poland

 

W drugiej lidze nie znalazła się jeszcze drużyna, która postawiłaby się zespołowi Nike Poland. Taką drużyną miał być Ganz Egal, który okazał się rewelacją ligi. Jak na beniaminka 80% zwycięstw to bardzo dobry wynik.

 

Początek jak to zwykle bywa w starciu wielkich zespołów raczej spokojny, by wybadać swoje możliwości. W 4 minucie pierwsza groźna sytuacja – ładne dogranie Jacka Kade zostało wykończone strzałem z woleja, ale w efekcie gospodarze uzyskali tylko rzut rożny. Goście zaczęli dochodzić do głosu, ale ich strzały albo były minimalnie niecelne, albo trafiały w golkipera. W 10 minucie wynik otworzył zespół Nike’a. Przejęcie piłki w środku pola przez Iwanowskiego, który dograł do Karola Lenartowicza i mieliśmy 1:0. Nie minęła minuta i Lenartowicz miał na swoim koncie już dwa trafienia. W 14 minucie akcję prawą stroną przeprowadził Dominik Trepiak, dociągnął pod narożnik, po czym dośrodkował do niezawodnego tego wieczora Lenartowicza. Po krótkiej chwili zawodnik z nr 12 miał już na swoim koncie hat-tricka. W 16 minucie gospodarze się przebudzili. Piłkę przejął Artur Jankowski, wyłożył ją Piotrowi Biernatowskiemu i Ganz Egal po raz pierwszy cieszyli się z bramki. Minutę po tej sytuacji Artur Jankowski ponownie przechwycił futbolówkę, ale tym razem sam wykończył akcję i jego drużyna traciła do rywala już tylko jednego gola. Idealną okazję do wyrównania miał kapitan Krzysztof Błaszczyk, ale fatalnie przestrzelił mając przed sobą pustą bramkę. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić o czym przekonał nas Nike strzelając dwa gole przed przerwą.

 

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Ganz Egal. I to dosłownie, bo potężną bombę posłał Biernatowski, ale kapitalnie wybronił to Marcin Krzyżewski. Chwilę później defensor gości w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej. Robiło się gorąco. Nike Poland, który grał bez zmian opadł z sił. Ich taktyka opierała się na dużej ilości strzałów z dystansu, co nie przynosiło zamierzonego efektu. Bramka padła dopiero w 30 minucie. Trepiak zagrywał do Rawy i Nike jeszcze bardziej powiększył przewagę. W odpowiedzi w 33 minucie przewagę tą zniwelował Łukasz Przeracki. Obie drużyny się bardzo otworzyły, co sprawiało dużo okazji do akcji. Padał gol za golem. Kolejne trafienia notował Lenartowicz. Jedna z tych bramek to efekt perfekcyjnie wykonanego rzutu karnego po faulu Jacka Kade. W ostatniej sekundzie meczu skutecznie dobił piłkę Iwanowski i ustanowił tym samym wynik meczu na 3:10.

 

 

Nike miał jeden trudniejszy moment w tym spotkaniu, ale potrafił sobie z nim we wzorowy sposób poradzić. Końcówka spotkania bezapelacyjnie należała do nich. Mieli w swoim składzie niesamowicie skutecznego Karola Lenartowicza, który zdobył dzisiaj podwójnego hat-tricka. Okazało się, że nawet Ganz Egal nie jest w stanie zatrzymać rozpędzonej maszyny Nike’a. 

REGULAMIN ROZGRYWEK






Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy specjalne Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt
Silver Gold Biznes Club Skybox Sale prasowe
Image Map