TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt PL | EN
Rozgrywki ligowe Oferta Liga Galeria Sponsorzy Kontakt

HIT DNIA! 27.11_30.11.2017

28.11.2017 15.47

27.11.2017 PONIEDZIAŁEK

 

CMK Oldboys  3:5  Mercedes Benz

 

Ten bardziej doświadczony garnitur drużyny CMK prawdopodobnie w poprzedniej kolejce przegrał Mistrzostwo IV Ligi w starciu z Firtech BeckerArena. Dzisiaj musiał się bronić przed peletonem pościgowym, ale musiałaby się zdarzyć prawdziwa nawałnica, by spadli z drugiego miejsca. Mercedes z kolei może się przybliżyć do podium, a nawet powalczyć do końca o wyprzedzenie swojego dzisiejszego rywala.

 

Obie drużyny od początku wzięły się za solidne ataki, ale nikt nie był w stanie wykończyć skutecznie akcji.  Pierwszy cios zadał Mercedes. Michał Sędzikowski dograł do Artura Rawy, który z pierwszej piłki sprzed linii pola karnego oddał celne uderzenie otwierając wynik spotkania. Nie musieliśmy długo czekać na wyrównanie. Artur Baranowski minął kilku rywali i doprowadził do remisu. CMK próbowali po raz pierwszy wyjść na prowadzenie, ale bramkarz Mercedesa Jarek Malesa spisywał się wzorowo. Nie odbiegał też golkiper CMK Kazimierz Grotte, który również kilkukrotnie uchronił swój zespół przed stratą gola. Długo jednak obrona gospodarzy nie wytrzymała. Mierzejewski podał do Rawy, a ten strzelił swojego drugiego gola w tym meczu, ponownie wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Gospodarze sporo sytuacji marnowali (m.in. po bardzo dogodnym rzucie wolnym blisko bramki). Na kilka minut przed końcem Sebastian Gmurek zaliczył asystę przy drugim trafieniu Baranowskiego i ponownie mieliśmy remis. To był bardzo dobry mecz. Tuż przed gwizdkiem obwieszczającym przerwę CMK zdążyło wykorzystać rzut wolny i to bardzo skutecznie. Najlepszy zawodnik gospodarzy z nr 7 na plecach – Artur Baranowski tym razem podawał do Mateusza Mućko, który dał pierwsze prowadzenie w tym meczu swojej drużynie. Sędzia zagwizdał na przerwę, a gospodarze schodzili w bardzo dobrych nastrojach.

 

Druga połowa rozpoczęła się bardzo dynamicznie. Mimo ataków z obu stron, to Mercedes miał coś do udowodnienia po stracie gola w samej końcówce. Szybko udało im się strzelić dwa gole pod rząd i znowu znaleźli się na prowadzeniu. Na uwagę zasługiwała asysta bramkarza po przerzucie przez całe boisko. Przez kilka minut mieliśmy typową walkę w środku pola. Wreszcie Mercedes zadał ostateczny cios. Po długim podaniu Sędzikowskiego piłkę przejął Adam Mierzejewski, przeszedł pół boiska i podwyższył wynik na 5:3. Gospodarze usiłowali jeszcze gonić rywali, ale bardzo dobrze bronił Malesa. Pod koniec jeszcze niebieską kartką został ukarany Mierzejewski z Mercedesa za faul taktyczny, ale najważniejszy cel udało się osiągnąć – dociągnęli korzystny wynik do końca.

 

 

Mercedes po tym meczu znalazł się na 3 pozycji w tabeli, ale do końca nie złożą broni i powalczą o Wicemistrzostwo. Dla CMK Oldboys z kolei to bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Przegrali dwa być może kluczowe mecze i nie mają już miejsca na pomyłki. 

 

29.11.2017  ŚRODA

Publicis Media  3:4  Dentsu Aegis Network

Publicis Media to drużyna, która miała piorunująco dobry początek sezonu. Wygrali trzy pierwsze mecze, by… przegrać kolejne cztery. Spotkanie z Denstu Aegis Network miało być przełamaniem. Goście z kolei od czterech spotkań nie przegrali i chcieli tę passę podtrzymać.

 

Pierwszą bramkę oglądaliśmy już w 3 minucie spotkania. Na prowadzenie wyszli goście po trafieniu Łukasza Gontarka. Asystę przy bramce zaliczył Rafał Klara. To było dobre wejście w mecz. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, ale próba Szymona Grosickiego z dystansu okazała się bardzo niecelna. Kolejną – tym razem groźniejszą – sytuację Publicis stworzył w 8 minucie. Piłka już zmierzała do bramki, ale w ostatniej chwili sprzed linii bramkowej wybił ją obrońca Dentsu. Goście swoje ataki konstruowali od tyłu i trzeba było przyznać, że grali z dużą cierpliwością. Widać było, że szanują wynik, który w danym momencie mógł ich satysfakcjonować. W 12 minucie to gospodarze zaskoczyli. Po składnej akcji Mateusz Zgierski nie miał innego wyjścia jak umieścić piłkę w siatce. Nie musieliśmy długo czekać, żeby wszystko wywróciło się do góry nogami. W 15 minucie Piotr Stokmalski dał Publicis pierwsze prowadzenie w tym meczu. W międzyczasie za źle przeprowadzoną zmianę drużyna Publicis została ukarana 1 minutą, i to właśnie w trakcie tej minuty Dentsu doprowadzili do wyrównania za sprawą Łukasza Frątczaka. Drugą asystę w tym meczu zaliczył Rafał Klara. Tuż przed przerwą po złym wybiciu obrońców bezpańską piłkę przejął kapitan Gości Jakub Szustak i bez namysłu huknął na bramkę. Dentsu ponownie mogło się cieszyć z przewagi.

 

Początek drugiej połowy to ponownie cierpliwie konstruowane akcje gości. Znowu jednak to gospodarze w odpowiednim momencie zaatakowali i znaleźli lukę w defensywie rywala. Drugiego gola w tym meczu zdobył Stokmalski, a idealnie obsłużył go Gontarz. Przewagę zdobywali na boisku powoli zawodnicy Publicis. Wydawać się mogło, że Denstu opada z sił, co było nieco dziwne przy tak szerokiej ławce. Mniej więcej po 10 minutach goście zaczęli dochodzić do głosu, ale obrona PM dwoiła się i troiła, by nie dopuścić do zagrożenia. Gra była naprawdę wyrównana. Przyjemnie oglądało się walkę i zaangażowanie po jednej i po drugiej stronie. Brakowało jedynie tego decydującego podania otwierającego drogę do bramki. W 32 minucie bardzo groźne uderzenie ze strony Bartka Sędzikowskiego, ale piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki Kamila Kindeli. Minutę później przed własnym polem karnym faulował Gontarz. Do piłki podszedł Artur Lepianko i fantastycznym strzałem dał upragnione prowadzenie. Po tej  bramce drużyna Szustaka przyjęła bardzo dobrą taktykę. Starali się grać dużo piłką, ale na połowie rywala. Wychodziło im to całkiem przyzwoicie i tak naprawdę do końca meczu nie dopuścili do większego zagrożenia pod własną bramką. Jedynym zagrożeniem była potężna bomba Grosickiego z dystansu, ale piłka minęła bramkę o centymetry. Nie udało się tym samym doprowadzić do remisu.

 

 

Dzięki temu zwycięstwu Dentsu zbliżyli się do podium, ale będzie bardzo ciężko się na nie wdrapać. Na czele wszyscy mają jeszcze po jednym meczu więcej do rozegrania, a z tyłu czuć oddech chociażby Polskiego Radia. 

REGULAMIN ROZGRYWEK






Oferta meczowa Loże VIP Konferencje Imprezy specjalne Liga Boisko Koncerty Strefa klienta Kontakt
Silver Gold Biznes Club Skybox Sale prasowe
Image Map